Aktualności
Niezwykła kolekcja autografów
niedziela, 31 stycznia 2010
W Bibliotece Jagiellońskiej, jak co roku od krakowskich początków Wielkanocnego Festiwalu, czynna będzie wystawa rękopisów wielkich kompozytorów ze zbiorów dawnej Biblioteki Pruskiej w Berlinie. Okoliczności, w jakich trafiły do Krakowa, mogłyby posłużyć jako scenariusz filmu sensacyjnego.
Zbiory pruskiej Berlinki, przechowywane od 1946 r. aż do dziś w Bibliotece Jagiellońskiej, to jedna najbardziej zagadkowych spraw związanych z II wojną światową. Włodzimierz Kalicki, publicysta „Gazety Wyborczej” określił kolekcję dawnej Biblioteki Pruskiej mianem „ostatniego jeńca wielkiej wojny”. W Krakowie znajduje się ponad 9 tys. listów i odręcznych pism osobistości ważnych dla niemieckiej i światowej kultury i nauki. Przede wszystkim są to rękopisy muzyczne Bacha (m. in. Koncert d-moll na dwoje skrzypiec), Haydna (Symfonie Londyńskie), Mozarta (109 autografów, m.in. symfonie Praska i Jowiszowa, fragmenty Wesela Figara, Così fan Tutte, Idomenea), Beethovena (m. in. VII Symfonia, III Koncert fortepianowy c-moll, Wielka Fuga i fragmenty kwartetów smyczkowych cis-moll i B-dur), Mendelssohna (oratorium Eliasz i suita orkiestrowa Sen nocy letniej), Schuberta (Symfonia B-dur), Brahmsa i Paganiniego; a także rękopis niemieckiego hymnu narodowego (!). Okoliczności, w jakich zbiory trafiły do Krakowa mogłyby posłużyć jako scenariusz filmu sensacyjnego. Pod koniec wojny, w obawie przed alianckimi bombardowaniami, Niemcy ewakuują zbiory Biblioteki Pruskiej Państwowej w kilkuset skrzyniach na Dolny Śląsk. Niektóre ze skarbów odkrywają Rosjanie i niszczą je. Perła kolekcji – autografy wielkich kompozytorów – pozostaje nietknięta. Tuż po wojnie Polacy odnajdują bezcenne manuskrypty, wywożą je do Krakowa i otaczają opieką konserwatorską. Władze komunistyczne nakazują pracownikom Jagiellonki milczenie. Oficjalnie nikt nie wie, co stało się ze zbiorami Berlinki. Dostęp do nich mają tylko nieliczni. Władze PRL utrzymują w tajemnicy fakt, że zbiór Pruskiej Biblioteki Państwowej znajduje się w magazynach Biblioteki Jagiellońskiej aż do końca lat 70. XX wieku (w 1977 r. Edward Gierek lekką ręką oddaje Erichowi Honeckerowi fragmenty rękopisów IX Symfonii Beethovena i Czarodziejskiego fletu Mozarta). Szeroka publiczność może podziwiać niezwykłe zbiory dopiero od 1997 r. Wtedy to pokazano je publicznie – po raz pierwszy od ponad 50 lat – z okazji inauguracji I Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Tak jest do dziś, a trwająca równocześnie z festiwalowymi koncertami wystawa manuskryptów to coś, co wyróżnia Wielkanocny Festiwal spośród innych. Jakie będą dalsze losy Berlinki, nie wiadomo. Niemcy chcą, by powróciła do Berlina. Polacy domagają się zaś rekompensaty za zniszczone i zagrabione przez hitlerowców dzieła sztuki, który wartość szacowana jest na 20 mld dolarów. Spór trwa.
Anna S. Dębowska
Zbiory pruskiej Berlinki, przechowywane od 1946 r. aż do dziś w Bibliotece Jagiellońskiej, to jedna najbardziej zagadkowych spraw związanych z II wojną światową. Włodzimierz Kalicki, publicysta „Gazety Wyborczej” określił kolekcję dawnej Biblioteki Pruskiej mianem „ostatniego jeńca wielkiej wojny”. W Krakowie znajduje się ponad 9 tys. listów i odręcznych pism osobistości ważnych dla niemieckiej i światowej kultury i nauki. Przede wszystkim są to rękopisy muzyczne Bacha (m. in. Koncert d-moll na dwoje skrzypiec), Haydna (Symfonie Londyńskie), Mozarta (109 autografów, m.in. symfonie Praska i Jowiszowa, fragmenty Wesela Figara, Così fan Tutte, Idomenea), Beethovena (m. in. VII Symfonia, III Koncert fortepianowy c-moll, Wielka Fuga i fragmenty kwartetów smyczkowych cis-moll i B-dur), Mendelssohna (oratorium Eliasz i suita orkiestrowa Sen nocy letniej), Schuberta (Symfonia B-dur), Brahmsa i Paganiniego; a także rękopis niemieckiego hymnu narodowego (!). Okoliczności, w jakich zbiory trafiły do Krakowa mogłyby posłużyć jako scenariusz filmu sensacyjnego. Pod koniec wojny, w obawie przed alianckimi bombardowaniami, Niemcy ewakuują zbiory Biblioteki Pruskiej Państwowej w kilkuset skrzyniach na Dolny Śląsk. Niektóre ze skarbów odkrywają Rosjanie i niszczą je. Perła kolekcji – autografy wielkich kompozytorów – pozostaje nietknięta. Tuż po wojnie Polacy odnajdują bezcenne manuskrypty, wywożą je do Krakowa i otaczają opieką konserwatorską. Władze komunistyczne nakazują pracownikom Jagiellonki milczenie. Oficjalnie nikt nie wie, co stało się ze zbiorami Berlinki. Dostęp do nich mają tylko nieliczni. Władze PRL utrzymują w tajemnicy fakt, że zbiór Pruskiej Biblioteki Państwowej znajduje się w magazynach Biblioteki Jagiellońskiej aż do końca lat 70. XX wieku (w 1977 r. Edward Gierek lekką ręką oddaje Erichowi Honeckerowi fragmenty rękopisów IX Symfonii Beethovena i Czarodziejskiego fletu Mozarta). Szeroka publiczność może podziwiać niezwykłe zbiory dopiero od 1997 r. Wtedy to pokazano je publicznie – po raz pierwszy od ponad 50 lat – z okazji inauguracji I Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Tak jest do dziś, a trwająca równocześnie z festiwalowymi koncertami wystawa manuskryptów to coś, co wyróżnia Wielkanocny Festiwal spośród innych. Jakie będą dalsze losy Berlinki, nie wiadomo. Niemcy chcą, by powróciła do Berlina. Polacy domagają się zaś rekompensaty za zniszczone i zagrabione przez hitlerowców dzieła sztuki, który wartość szacowana jest na 20 mld dolarów. Spór trwa.
Anna S. Dębowska
Zobacz także: