Od października 2007 roku Estończyk Paavo Järvi i znakomita orkiestra Deutsche Kammerphilharmonie Bremen zaskakują muzyczny świat swoimi wizjami interpretacyjnymi symfonii Beethovena. Wydawałoby się, że taki projekt nie powinien cieszyć się zainteresowaniem. Światowa fonografia od lat przeżywa przecież głęboki kryzys – nakłady płyt spadają, a wytwórnie co i rusz wznawiają wykonania nie wymagające promocji, uznając, że najlepszym znakiem marketingowym są nazwiska legendarnych dyrygentów. Symfonie Beethovena należą przecież do żelaznego repertuaru, a każdy szanujący się dyrygent pragnie się z ich materią zmierzyć. Nawet po wstępnej selekcji i odrzuceniu wykonań zdecydowanie słabych i wtórnych, pozostaje jeszcze całe morze wybitnych interpretacji, tak różnych, jak różne są osobowości dyrygentów. Można więc zadawać sobie pytanie – po co, po nagraniach Toscaniniego i Soltiego, Karajana, Kleibera czy Abbado, a w ostatnich dekadach Norringtona i Goodmana, Gardinera i Josa van Immerseela jeszcze jeden komplet dziewięciu Beethovenowskich arcydzieł? Słuchając interpretacji Paavo Järviego odpowiedź jest prosta – by rozkoszować się Beethovenem świeżym i zaskakująco witalnym! Poszczególne krążki, jak i koncertowe wykonania symfonii zdobywały zasłużone słowa uznania, wręcz entuzjastyczne recenzje. Ich odzwierciedleniem może być przyznanie w roku 2007 pierwszej z płyt (Eroica i VIII Symfonia) dorocznej nagrody Deutschen Schallplattenkritik.
Paavo Järvi i Deutsche Kammerphilharmonie Bremen postawili na interpretacje proste i przejrzyste, oczyszczając muzykę Beethovena z wiekowych naleciałości, jakby odzierając ją ze starego werniksu. Efekt – olśniewający: wycyzelowane niuanse, dopracowane detale. Największą frajdę mają ci, którzy mogą pozwolić sobie na luksus posłuchania tych płyt z partyturą w dłoni. Odnieść można wówczas wrażenie, że Järvi poszedł w tych wykonaniach drogą najprostszą z możliwych (ale pewnie i najtrudniejszą): jak najdokładniejszego odczytania zapisu kompozytora, zrealizowania jego zamysłów precyzyjnym oddaniem detali. Łuki i artykulacja, stopnie skali dynamicznej, zmiany natężenia dźwięku i akcenty – wszystko jest takie, jak to oznaczył Beethoven. Tempa są zdecydowane, ale bardzo przekonujące (kłania się wierność oznaczeniom metronomicznym!). Nic więc dziwnego, że wykonania te zaskakują całą paletą wyeksponowanych partii solowych, że objawiają szczegóły, które często lekkomyślnie pomijano. W dotychczasowej tradycji wykonawczej trudno na przykład znaleźć precedens dla tak „rzeczywistej” potoczystości szemrzącego strumyka w II części Symfonii „Pastoralnej” . Podobny sposób odczytywania symfonii Beethovena proponowali już od końca lat osiemdziesiątych XX wieku dyrygenci zespołów instrumentów dawnych. I chyba do takiej praktyki wykonawczej, wspartej głęboką wiedzą, Paavo Järvi w jakiś sposób się odnosi, aplikując ją z powodzeniem współczesnej orkiestrze. W swoim analitycznym zacięciu, zgłębiając szczegóły i uwypuklając detale, osiągnął pozytywne ekstremum. I artystyczną wizję na miarę XXI wieku – prostą, przejrzystą i jednocześnie wysmakowaną.
Marcin Majchrowski (Polskie Radio), Beethoven Magazine nr 5