Luigi Bocherini (1743-1805)
Trio D-dur op. 14 nr 4
Tria smyczkowe op. 14 zostały wydane po raz pierwszy w Paryżu w 1773 roku, a potem aż pięć razy w różnych edycjach w Paryżu, Londynie i Amsterdamie. Cieszyły się dużym powodzeniem, o czym świadczą też różne przeróbki, np. około roku 1780 Trio D-dur ukazało się jako Sonata na klawesyn z towarzyszeniem skrzypiec ad libitum. Po wydaniu paryskim z roku 1824 tria op. 14 zniknęły na bardzo długo, aż do połowy XX wieku.
Trio smyczkowe wywodzi się z barokowej sonaty triowej na jednakowe instrumenty i bas cyfrowany, dlatego w okresie wczesnego klasycyzmu dość często pojawia się jeszcze trio na dwoje skrzypiec i wiolonczelę. Także u Boccheriniego, który zanim rozsmakował się w szczególnie uwielbianym kwintecie smyczkowym, komponował także tria i napisał ich niemało, bo aż 54, ale tylko 12 z nich przeznaczonych jest na skład „nowoczesny”, czyli na skrzypce, altówkę i wiolonczelę. Ówczesnym zwyczajem zostały wydane w dwóch zbiorach po sześć.
Trio A-dur op. 14 nr 4 jest – podobnie jak pozostałe – trzyczęściowe. Temat główny części pierwszej wykazuje cechę typową dla kompozytora: wielokrotnie podkreślaną „miękkość” w kształtowaniu linii melodycznej. Natomiast środkowe Andantino w tonacji d-moll, jakby przekornie eksponuje temat uformowany zupełnie inaczej, rozpoczynający się trzykrotnym, dzielonym pauzami powtórzeniem jednego dźwięku w skrzypcach. Finał otwiera w stylu trochę operowym pasaż na rozłożonym trójdźwięku D-dur, pnący się w górę przez dwie oktawy i zatrzymany na długiej nucie. Boccherini lubił taką włoską popisowość.
Z Boccherinim w ogóle dziwna sprawa. Słynny historyk F.-J. Fètis napisał niegdyś, że byłoby się skłonnym uwierzyć, iż nie znał on innej muzyki poza własną. Oryginalność i własny, indywidualny styl rysują się już wyraźnie w jego wczesnych utworach, ale potem styl ten, silnie związany z upodobaniami epoki, pod koniec życia kompozytora już przemijającej, przez całe dziesięciolecia nie ewoluował i nie zmieniał się. Kiedy epoka się skończyła i rozkwitła pełnia dojrzałego klasycyzmu skończyła się też popularność muzyki Boccheriniego.
Adam Walaciński

