Sonata wiolonczelowa d-moll op. 40 Dymitra Szostakowicza jest dziełem młodego, bo zaledwie 28-letniego kompozytora. Trudno nazwać ją jednak utworem wczesnym zważywszy, iż rosyjski kompozytor swoją znakomitą I Symfonię ukończył w wieku zaledwie 19 lat, a jedno z najważniejszych arcydzieł – operę Lady Macbeth mceńskiego powiatu skomponował jako dwudziestosześciolatek. Rok powstania Sonaty d-moll (1934) jest jednocześnie rokiem prawykonania wymienionej wcześniej opery, której ostrość i radykalizm przyniosły Szostakowiczowi wiele poważnych problemów z tzw. „czynnikami oficjalnymi” sowieckiej Rosji. Lata 1934-37 to w twórczości kompozytora okres dynamicznych zmian i poszukiwania nowego języka. Nie działo się to jednak ewolucyjnie: powstałe wówczas utwory pod względem stylistycznym różnią się od siebie znacznie, dowodząc gwałtownego poszukiwania własnej tożsamości w niełatwej rzeczywistości tamtych lat.
Sonata wiolonczelowa jest jednym z najwcześniejszych zwiastunów odwrotu od futurystycznej jaskrawości utworów wcześniejszych. Odwrót ów doprowadzić miał do stylu bardziej umiarkowanego, bezpośrednio nawiązującego do klasyczno-romantycznego dziedzictwa, co tak silnie zdeterminuje późniejsze dzieła Szostakowicza powstałe po roku 1936, z V Symfonią na czele. Rzeczonego powrotu do tradycji nie można jednak odbierać w kategoriach konformistycznego gestu wyparcia się wcześniejszych idei: Beethoven, Czajkowski i – szczególnie – Musorgski z Mahlerem zawsze stanowili dla kompozytora fundament jego duchowego świata.
Zresztą niebawem po ukończeniu Sonaty wiolonczelowej kompozytor raz jeszcze sięgnął do arsenału najbardziej radykalnych środków, komponując swoją bezkompromisową IV Symfonię, do prawykonania której jednak w tamtych latach nie doszło.
Sonata d-moll powstała z myślą o Wiktorze Kubatskim, znakomitym koncertmistrzu grupy wiolonczel w moskiewskim Teatrze Bolszoj i jednoczesnym założycielu Kwartetu im. Stradivariusa, z którym Szostakowicz-pianista często występował wówczas w duecie.
Jej ekspresję determinuje typowy dla kompozytora konflikt między głębokim, skupionym liryzmem, z wielością ukrytych kodów i znaczeń, a pikantną groteskowością, pełną jaskrawych efektów brzmieniowych.
• Część pierwsza – Allegro non troppo jest sonatowym allegrem, w którym zarówno temat główny wprowadzony przez wiolonczelę, jak i zainicjowany przez fortepian temat poboczny mają charakter liryczny. Istotną rolę pełni też krótki niespokojny, basowy motyw fortepianu, pojawiający się pod koniec ekspozycji i dramatyzujący dalszy przebieg dzieła. W repryzie tematy pojawiają się w odwrotnej kolejności, a temat główny staje się podstawą misteryjnego niemal Largo.
• Lapidarna część druga (Allegro) jest szalonym, pełnym brawury scherzem, w którym do głosu dochodzą tak częste u Szostakowicza motywy żydowskie. Ekspansywny i wirtuozowski tok muzycznej narracji dwukrotnie przerywa trio z charakterystycznymi flażoletowymi pasażami wiolonczeli.
• Część trzecia to medytacyjne, dwutematyczne Largo, którego ekspresja zapowiada część pierwszą późniejszej VI Symfonii.
• Finałowe „niepokorne” Allegro jest pełnym temperamentu rondem, opartym na bardzo prokofiewowskim temacie. Ironia, pikanteria i instrumentalna wirtuozeria (efektowne oktawowe perpetuum mobile fortepianu) nadają tej jakże kapryśnej muzyce, niepowtarzalnego kolorytu.
Marcin Gmys

