Wszystkie symfonie Beethovena - 3 kwietnia, godz. 18.00
Na wstępie pozwolimy sobie nie zgodzić się z tym, co nasz znakomity kolega, redaktor Marcin Majchrowski, napisał w swojej relacji z drugiego wieczoru o fermatach w V Symfonii Beethovena. Paavo Järvi, niezaprzeczalnie wybitny dyrygent, nie zagrał pierwszej fermaty w V Symfonii. To prawda, że d jest dwa razy dłuższe niż es, ale to nie znaczy, że umieszczone nad tymi dźwiękami fermaty pozostają wobec siebie w tym samym stosunku. Fermata nad es nie została wykonana, natomiast fermata na d nie była dwa razy dłuższa od dźwięku es, ale była dłuższa mniej więcej pięciokrotnie. Wchodzimy tu w szczegóły nie dla czczej przyjemności czerpanej z dyskusji, ale by pokazać, jak głęboko szczegółowe są interpretacje Järvi’ego. Rzadko zdarza się dyskutować o takich niuansach po wykonaniu koncertowym jakiegokolwiek dzieła wielkiego kalibru.
Skoro o red. Majchrowskim mowa, podzielamy jego spojrzenie na „parzyste” symfonie Beethovena. Są to dzieła często niedoceniane, lecz wykonania Järviego mogą zmienić tę sytuację. Dzisiejsze wykonanie Ósmej było znakomite, klasycznie wyważone. Bardzo dobrze dobrane były tempa, zwłaszcza przekonująco wypadła druga część (Allegretto), zawierająca zaledwie czterdzieści parę taktów. To musi być powolne Allegretto, inaczej rozmiary tej części byłyby zbyt małe, aby uzasadnić obecność tego fragmentu w partyturze VIII Symfonii.
Cykl zwieńczony został wykonaniem IX Symfonii. Są dwie szkoły prowadzenia pierwszej części dzieła: szczególarz będzie starannie budował główny temat z motywów pojawiających się ponad tremolem smyczków, podkreślając nie tylko całość tematu, ale również ukazując słuchaczom każdą cegiełkę, z którego go zbudowano. Natomiast dyrygent-wizjoner pozwoli tematowi powstać z nicości, jakby Kosmos wyłonił się z Chaosu. Paavo Järvi z pewnością do takich właśnie kapelmistrzów należy. Pierwsza część pod jego batutą była więc areną ścierających się przeciwieństw, siły sprawczej i siły niszczycielskiej.
Dwie części wewnętrzne były wykonane z precyzją i wyrazem. Przy okazji w jakimś stopniu wyjaśniła się predylekcja dyrygenta do szybkich temp. To przecież w partyturze Dziewiątej Beethoven zanotował uwagi: ritmo di tre batutte oraz ritmo di quattro batutte, wymagające bardzo szybkiego tempa, w którym podstawową jednostką rytmiczną staje się cały takt. Järvi ten sam zabieg stosował we wcześniejszych symfoniach, jakby wskazując na to, że Beethoven pewne idee wypróbowywał we wcześniejszych dziełach, aby użyć ich świadomie pod koniec życia. Cykl dziewięciu Symfonii Beethovena stał się więc rzeczywiście jakąś nadrzędną całością, złożoną ze wzajemnie powiązanych ogniw.
Finał IX Symfonii był ukoronowaniem wieczoru, i najważniejszym wydarzeniem 14. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Solistom udzieliła się energia i radość muzykowania członków Deutsche Kammerphilharmonie Bremen, toteż śpiewacy wykonali znakomite ensemble. Wieczór stał się zatem sukcesem Christiane Oelze, sopran, Annely Peebo, alt, Donald Littaker, tenor and Günther Groissböck, baryton. Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku zaśpiewał ze smakiem i wrażliwością. Brzmienie zespołu było piękne i szlachetne. Chór z pewnością zasługuje na uwagę melomanów.
Ostatnie takty IX Symfonii zakończyły wykonanie cyklu wszystkich symfonii Beethovena. Było to wspaniałe doświadczenie muzyczne. Interpretacje Paavo Jarviego wyznaczają nowy standard wykonań Beethovenowskich arcydzieł. Z pewnością przyszłe kreacje innych dyrygentów i orkiestr będziemy jako odnosić do spojrzenia Jarviego i Deutsche Kammerphilharmonie Bremen. I to zapewne jest wartość najtrwalsza 14. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena.
Krzysztof Komarnicki
Skoro o red. Majchrowskim mowa, podzielamy jego spojrzenie na „parzyste” symfonie Beethovena. Są to dzieła często niedoceniane, lecz wykonania Järviego mogą zmienić tę sytuację. Dzisiejsze wykonanie Ósmej było znakomite, klasycznie wyważone. Bardzo dobrze dobrane były tempa, zwłaszcza przekonująco wypadła druga część (Allegretto), zawierająca zaledwie czterdzieści parę taktów. To musi być powolne Allegretto, inaczej rozmiary tej części byłyby zbyt małe, aby uzasadnić obecność tego fragmentu w partyturze VIII Symfonii.
Cykl zwieńczony został wykonaniem IX Symfonii. Są dwie szkoły prowadzenia pierwszej części dzieła: szczególarz będzie starannie budował główny temat z motywów pojawiających się ponad tremolem smyczków, podkreślając nie tylko całość tematu, ale również ukazując słuchaczom każdą cegiełkę, z którego go zbudowano. Natomiast dyrygent-wizjoner pozwoli tematowi powstać z nicości, jakby Kosmos wyłonił się z Chaosu. Paavo Järvi z pewnością do takich właśnie kapelmistrzów należy. Pierwsza część pod jego batutą była więc areną ścierających się przeciwieństw, siły sprawczej i siły niszczycielskiej.
Dwie części wewnętrzne były wykonane z precyzją i wyrazem. Przy okazji w jakimś stopniu wyjaśniła się predylekcja dyrygenta do szybkich temp. To przecież w partyturze Dziewiątej Beethoven zanotował uwagi: ritmo di tre batutte oraz ritmo di quattro batutte, wymagające bardzo szybkiego tempa, w którym podstawową jednostką rytmiczną staje się cały takt. Järvi ten sam zabieg stosował we wcześniejszych symfoniach, jakby wskazując na to, że Beethoven pewne idee wypróbowywał we wcześniejszych dziełach, aby użyć ich świadomie pod koniec życia. Cykl dziewięciu Symfonii Beethovena stał się więc rzeczywiście jakąś nadrzędną całością, złożoną ze wzajemnie powiązanych ogniw.
Finał IX Symfonii był ukoronowaniem wieczoru, i najważniejszym wydarzeniem 14. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Solistom udzieliła się energia i radość muzykowania członków Deutsche Kammerphilharmonie Bremen, toteż śpiewacy wykonali znakomite ensemble. Wieczór stał się zatem sukcesem Christiane Oelze, sopran, Annely Peebo, alt, Donald Littaker, tenor and Günther Groissböck, baryton. Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku zaśpiewał ze smakiem i wrażliwością. Brzmienie zespołu było piękne i szlachetne. Chór z pewnością zasługuje na uwagę melomanów.
Ostatnie takty IX Symfonii zakończyły wykonanie cyklu wszystkich symfonii Beethovena. Było to wspaniałe doświadczenie muzyczne. Interpretacje Paavo Jarviego wyznaczają nowy standard wykonań Beethovenowskich arcydzieł. Z pewnością przyszłe kreacje innych dyrygentów i orkiestr będziemy jako odnosić do spojrzenia Jarviego i Deutsche Kammerphilharmonie Bremen. I to zapewne jest wartość najtrwalsza 14. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena.
Krzysztof Komarnicki